Autoreferat doktoratu
poniedziałek, kwiecień 21st, 2008Autoreferat z pracy doktorskiej
„Ferdydurke” Witolda Gombrowicza – dzieło w działaniu.
Autor: Łukasz Garbal. Promotor: prof. Józef Fert.
Instytut Filologii Polskiej, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, Lublin 2007
1. Wprowadzenie
Życie i dzieło Gombrowicza to wciąż pasmo zagadek – i to pomimo ilości bibliografii przedmiotowej. Dzieło Gombrowicza wciąż żyje, prowokując – szczególnie w ostatnich latach – do nowych interpretacji.
Spojrzenie na autora Ferdydurke z perspektywy bibliografii podmiotowej ukazuje nam obraz nowoczesnego pisarza, którego twórczość w ponadprzeciętnym stopniu nacechowana jest autokomentarzem. Przeplatanie się porządków bibliografii podmiotowej i przedmiotowej w przypadku Gombrowicza jest faktem, który może – i powinien – zostać potraktowany jako interesujący problem badawczy nie tylko dla literaturoznawców zainteresowanych wąsko rozumianą recepcją, ale także dla ogółu badaczy interesujących się literaturą współczesną. Problem ten dotyka bowiem nie tylko źródeł dzieł Gombrowicza, można w nim upatrywać również korzeni twórczości wielu artystów nim zainspirowanych.
Dlatego też zająłem się fenomenem odbioru najbardziej bodaj znanego w Polsce dzieła Gombrowicza. W toku badań ukazała się zależność między recepcją a redakcją tekstu Ferdydurke. Innymi słowy – Gombrowicz był polemistą i przenosił swoją polemikę także do dzieła literackiego, jakim jest Ferdydurke. Staram się to w toku mojej pracy udowodnić. Jest to możliwe – mimo zaginięcia rękopisów i korekt pierwszego wydania powieści – dzięki przyjętej metodzie: analizie powszechnie znanych fragmentów powieści, które nie weszły do jej pierwszego wydania oraz ich zestawieniu z pochodzącymi z tego samego czasu tekstami krytycznoliterackimi Gombrowicza.
Tematem rozprawy jest właśnie relacja między przedwojennymi tekstami krytycznymi Gombrowicza a pierwodrukiem Ferdydurke. Analiza porównawcza różnych tekstów Gombrowicza z tego samego okresu wykazuje zbieżności myślowe, frazeologiczne, i konstrukcyjne. Obserwujemy wręcz „przechodzenie” motywów z polemiki do dzieła literackiego. Analizy porównawcze pozwoliły dodatkowo stwierdzić, że Ferdydurke powinna być czytana także jako dzieło dialogujące z krytyką literacką.
2. Metodologia pracy
Wnioski te były możliwe do wykazania dzięki zastosowaniu nieklasycznej metodologii, tj. zestawianiu tekstów jednego autora w porządku chronologicznym, a nie genologicznym. W ten sposób akcent pracy skierowany został na proces twórczy autora. Proces tworzenia dzieła literackiego jest trudny do uchwycenia bez zrozumienia kontekstu czasów, w których dzieło powstawało – autor, nawet nieświadomie, przenosi pewne przyzwyczajenia, skojarzenia i pojęcia swojej epoki do dzieła (takie choćby jak typowa lekcja polskiego w szkole, tytuły tomików poezji, stosunek do Żydów, a także np. trudno dziś czytelne odwołania do ówczesnych haseł reklamowych i sporów krytycznoliterackich). W przypadku Gombrowicza jest to jeszcze bardziej skomplikowane, ponieważ pisarz ten, odwołując się do kontekstu jednocześnie go parodiował (co przy dzisiejszej lekturze sprawia dodatkowe trudności).
Rekonstrukcja kontekstu powstawania dzieła literackiego jest niebezpieczna, ponieważ podlega niebezpieczeństwom nadinterpretacji; stąd też waga dokumentacji, i przywiązywanie wagi do szczegółów (takich, jak np. zachowanie oryginalnej ortografii).
Praca składa się z trzech rozdziałów, w których z tekstami krytycznoliterackimi i publicystycznymi Gombrowicza zestawiam tekst Ferdydurke (w tym także ten z fragmentów drukowanych w czasopismach, które ostatecznie nie weszły do pierwodruku powieści, nie pojawiły się też w drugim polskim, ostatnim za życia autora, wydaniu).
W rozdziale pierwszym, zatytułowanym „’Czyż miałbym z kolei pisać o fikaniu? – nie, za żadne skarby.’ Strategie polemiki Gombrowicza”, przedstawiam całą koncepcję pracy, ukazując strategie polemiki autora Dziennika na przykładzie sparodiowania w Ferdydurke poematu jednego z polemistów Gombrowicza – Ignacego Fika. To pamiętny przykład „interpretowania” wiersza zaczynającego się od słów „Horyzonty pękają jak flaszki” za pomocą słów „Łydka, łydka, łydka”. Przedstawiam tu też pierwsze reakcje krytyki literackiej na pierwodruk Ferdydurke.
Rozdział drugi, zatytułowany „Od ‘doktorowej z Wilczej’ do ‘ciotek kulturalnych’. Aktualizacja w Ferdydurke” skoncentrowany jest wokół tekstów, które świadczą o przejściu motywu „doktorowej z Wilczej” (ze znanej polemiki z Bruno Schulzem) w motyw „ciotek kulturalnych” z Ferdydurke. W rozdziale drugim rozwijam też koncepcję „dzieła w toku”, proponowaną przez Marię Prussak, dzieła otwartego, poddanego przez autora aktualizacjom w zależności od kontekstu odbioru.
Rozdział trzeci, „Ferdydurke jako dzieło walczące. Gombrowicz – krytyk krytyki”, ukazuje Ferdydurke jako arcydzieło metapowieści, tekst dialogujący z krytyką literacką. Przedstawiam tu też polemiki Gombrowicza z literaturoznawcami w kontekście dyskusji krytycznoliterackich o kompetencjach recenzenta i roli krytyki literackiej, np. z Wacławem Borowym oraz Juliuszem Kleinerem.
W aneksach zamieszczam cały tekst poematu Fika, do którego aluzje znajdujemy w Ferdydurke, a także wybór adnotowanej bibliografii przedmiotowej Ferdydurke, składający się z 571 pozycji (tyle ważniejszych tekstów o samej Ferdydurke powstało do tej chwili – a powstają już kolejne).
3. „Dzieło w toku” – czytanie wpływa na piszącego
W mojej pracy staram się ogarnąć problem, który może zainteresować nie tylko gombrowiczologów, ale w ogóle edytorów, szczególnie literatury współczesnej – zagadnienie edycji dzieła „w toku”, dzieła, w którym czytanie wpływa na piszącego.
Maria Prussak w swoim referacie przygotowanym na krakowski Zjazd Polonistów w 2005 roku napisała:
Jeśli […] wybiera się jako podstawę kolejne, uznane za najlepsze, albo ostatnie autorskie wydanie wczesnego dzieła, nie można lekceważyć problemu chronologii i dynamiki rozwoju twórczości jednego pisarza, także jego miejsca w życiu literackim swojego czasu i pytania o to, jaki tekst był podstawą recepcji krytycznej (bywa, że i historycznoliterackiej). Nie da się wiec uniknąć pytania o to, czy edytor jest w stanie poradzić sobie z „dziełem w ruchu”, tekstem istniejącym w wielu, znacząco różnych redakcjach[1].
Sytuacja taka szczególnie dotyczy tekstów, które – tak jak Ferdydurke – wywoływały żywe reakcje:
Utwory publikowane za życia pisarza wchodziły w obieg literacki, wywoływały reakcje czytelnicze i krytyczne, mogły prowokować autora do odpowiedzi, polemik czy wyjaśnień – pisał Roman Loth. – Mogły też wpływać na dalszy bieg jego twórczości – prowokować palinodie, modyfikować poglądy, inspirować zachowania twórcze[2].
W sztuce współczesnej szczególnie często spotykamy dzieło dynamiczne, dialogujące z czytelnikiem, dzieło, nad którym autor pracował całe życie, zmieniając je pod wpływem okoliczności, dostosowując do aktualnych problemów, czy też języka swoich czytelników (jeżeli kontrolował przekłady).
W takim przypadku, napisał Jurij Łotman,
[…] edytor, nastawiony na czytelników, powinien iść na kompromis. Pozycja badawcza ukazuje nam tekst uchwycony w momencie stawania się. Ostateczna wola autorska okazuje się fikcją. [sic!] […][3]
W przypadku Ferdydurke możemy wprost dowodzić faktu trwałej tendencji autorskiej do wprowadzania zmian, ponieważ dysponujemy drukowanymi fragmentami powieści. Należy także wziąć pod uwagę przekłady powieści, powstałe pod kontrolą autora.
Na marginesie warto więc zauważyć, że ustalenie podstawy edytorskiej Ferdydurke – dzieła nacechowanego polemicznie, aktualizowanego przez autora – jest zadaniem trudnym, o ile w ogóle możliwym w klasycznym rozumieniu edycji krytycznej.
Podstawowe pytanie już nie dotyczy dotarcia do intencji twórczych autora – pisała dalej Maria Prussak. – Teraz lepiej pytać, jak tę niestabilność utworu przekazać w dostępny sposób czytelnikowi, jak wydawać te dzieła, żeby nie zatrzeć dynamiki kształtowania tekstu […][4]
4. Koncepcja aktualizacji tekstu literackiego[5]
W sytuacji, kiedy „[…] z pozycji autora tekst może uchodzić za nie ukończony, niegotowy […]”[6], zaś wprowadzane zmiany mają charakter dostosowania tekstu do zmieniającego się horyzontu czytelniczego, to zmiany te możemy określić jako aktualizacje.
Co rozumiem przez pojęcie aktualizacji w dziele literackim? Wolfgang Iser opisywał już sam proces czytania jako „aktualizację”[7]. Pamiętając o tym, że jednym z czytelników jest także sam autor – czytelnikiem specyficznym, mającym bowiem możliwość zmiany tekstu dzieła! – aktualizację tekstu literackiego możemy rozumieć jako rodzaj autorskich zmian w tekście, dokonanych pod wpływem upływającego czasu lub nowej grupy czytelników, w taki sposób, aby zachować bardziej idee konstruujące dzieło, niż konkretne sformułowania. Innymi słowy pisarz aktualizuje dzieło, kiedy dokonuje jego adaptacji do określonej, zmienionej grupy czytelników. Zmienia się czytelnik wirtualny, zmieniają się aluzje, świadomość zbiorowa krąży innymi drogami – autor dokonuje aktualizacji dzieła, np. uwspółcześniając język, ale także zmieniając opisywane sytuacje. Bardzo często aktualizacjom poddawany jest tekst traktowany jako „dzieło życia”, podobnie jednak traktowane są manuskrypty, które nie mogą doczekać się publikacji. Jednym z przykładów spełniającym oba te kryteria naraz może być Miazga Jerzego Andrzejewskiego.
Sądzę, że Ferdydurke jest tak właśnie rozumianym „dziełem w toku”, tekstem poddawanym aktualizacjom (dostosowywaniem do bieżącego kontekstu), dziełem, które autor dostosowywał do bieżących okoliczności, z tekstem uaktualnianym pod wpływem polemik.
Istnieją oczywiście także teksty dostosowywane także do bieżącej sytuacji politycznej. Jak zauważył Roman Loth, idealnym przykładem tak rozumianej aktualizacji są autorskie zmiany w tekście wiersza Globus Jana Brzechwy (w wydaniach powojennych znika odniesienie do Kresów Wschodnich i Zachodnich, zastąpione odniesieniem do Ziem Odzyskanych) [8]. Obie wersje tekstu łączą tylko Kielce…
5. Dzieło literackie jako piętrowa polemika – przykład
Na zakończenie chcę przedstawić pokrótce jeden z przykładów metody polemicznej Gombrowicza – przenoszenia aktualnego kontekstu do Ferdydurke, udowodnić, że Ferdydurke była właśnie „dziełem w toku”.
Tutaj ważne zastrzeżenie: śledzenie aluzji, nawiązań, odniesień, komentarzy, znajdujących się w dziele literackim jest ryzykowne z dwóch skrajnych powodów. Trzeba wyjątkowej wrażliwości czytelniczej oraz dyscypliny metodologicznej, aby, z jednej strony, nie dać się wplątać w minione dysputy (posługując się dyskursem zwolenników bądź przeciwników, z badacza zmieniając się w wyznawcę lub heretyka), a z drugiej zaś nie pozwolić ponieść się bezładnej erudycji, wyszukując skojarzenia i związki, których nie było, a zostały stworzone przez badacza[9].
W pierwodruku Ferdydurke znajdujemy podsumowanie szkolnego rozbioru arcydzieła – fragment ten Gombrowicz w drugim wydaniu usunął, przypuszczalnie, by nie rozbijać kompozycji całej sceny lekcji polskiego. Tekst jednak świadczy o sporym dystansie autora do kwestii interpretacji oraz pokazuje sedno Gombrowiczowskiej metody ukrytej polemiki – to bowiem polemika nie tyle ze Słowackim (jak zwykło się w stanie badań przyjmować), a polemika „piętrowa”, bo polemika z badaczem Słowackiego. Cytuję:
[…] – Pylaszczkiewicz! — krzyknął — Niech Pylaszczkiewicz natychmiast wykaże mnie, Gałkiewiczowi i wszystkim wogóle, piękności którego z celniejszych ustępów! Prędzej, bo periculum in mora! Proszę uważać! Jeżeli kto piśnie, zarządzę ćwiczenie klasowe! Musimy móc, musimy móc, bo z dzieckiem będzie katastrofa! Pylaszczkiewicz podniósł się i zaczął: — W pierwszej strofie poeta nawiązuje do przeszłości. Szuka on w sobie mocy!
Syfon ani trochę nie uległ powszechnej a tak nagłej niemożności, przeciwnie — mógł on zawsze, gdyż właśnie z niemożności czerpał swoją możność. To też ciągnął dalej z zupełną swobodą, jakgdyby wcale nie było impasu: W drugiej strofie odnajduje tę moc w łączności z wyższemi duchami światłości, w czem uwidoczniają się wpływy Towianizmu. W trzeciej strofie, pełen mocy, ciska wyzwanie całemu światu, oraz stwierdza, że Bóg jego nie jest Bogiem stworzenia, co pełza, lecz kocha huczny lot olbrzymich ptaków i rozhukanych koni on nie kiełza. W czwartej i piątej strofie cierpi nad niedolą skowanej Ojczyzny, a dalej w porywie buntu kreuje się królem Narodu, w szóstej. Ustęp ten odznacza się szczytem natchnienia, przyczem poeta stosuje rytm daktyliczny, przetykany jambicznym, a rymy są męskie i żeńskie. W siódmej strofie z jeszcze większem uniesieniem wyzywa na bój Mickiewicza, któremu wydrzeć pragnie rząd dusz! W ósmej strofie… W dziewiątej strofie… [F 54].
Cytat ten to kwintesencja stylu Gombrowiczowskich nawiązań – parodiuje jednocześnie autora i krytyka. Fragment ten zapewne odwołuje się do stylu monografii Juliusza Kleinera, które wywarły wielki wpływ na edukację szkolną w Polsce międzywojennej. Kleiner, omawiając „Podróż do Ziemi Świętej” pisał m.in. – cytuję:
Uczucia i myśli patrjotyczne, które snuły się w pieśniach poprzednich wśród rozpamiętywania walk greckich, w lawinę gwałtowną urastają w «Grobie Agamemnona» […]. Rozpoczyna go nadzwyczajna symfonja rozmaitych wrażeń i asocjacyj, gdy wiatr mówi Elektry smutnym głosem i rwie przędziwo pracownej Arachny przy zapachu cząbrów górskich i grobowem sykaniu świerszczów i gdy w cichą ciemność wbiega promień słoneczny, a poeta myśli, «że ten, co się wdziera, blask, była struna to z harfy Homera» [w przypisie: Efektowność rytmiczną tego wiersza uwydatnił Juljusz Tenner w «Estetyce żywego słowa».]. Nastrój, przeżywany w grobowcu «sławy, zbrodni, pychy», w grobowcu Atrydów (a raczej – jak wykazały badania późniejsze – w skarbcu mykeńskim Atreusza), uwerturą się staje dla nieokiełznanego pędu marzeń i myśli, który wizję Termopil i Cheronei sprzęga z bolesnem echem Maciejowic i powstania listopadowego […]
Ideał Polski rysuje się Słowackiemu jasno ze strony artystycznej, ale i pod względem treści nie jest nieokreślony. Żąda odeń poeta tego, czego brak najbardziej go raził na emigracji: jedności, wielkości i mocy […]
Tchnienie klasyczne, bijące z tych zwrotek, owiało pieśń dziewiątą. […]”[10]
Cytat z Kleinera pochodzi z jego monografii o Słowackim, używanej w Dwudziestoleciu jako podręcznik. Trudno dziś czytelne to odwołanie – ale zestawienie tych tekstów wykazuje podobieństwa.
Sądzę, że zgodzimy się zatem z konkluzją mojej pracy – bez osadzenia pierwszej powieści Gombrowicza w kontekście nie zrozumiemy jej odbioru przez krytykę; zarazem, nie uwzględniając polemiczności Ferdydurke, pozbawiamy tę powieść najistotniejszej z jej cech konstrukcyjnych. Ferdydurke powstała w obronie własnej tożsamości. To powieść w działaniu, świadomie prowokująca i wywołująca skrajne postawy po dziś dzień. Twórczość autora Ferdydurke została zdominowana polemiką. Jak sam napisał, „pisanie nie jest niczym innym, tylko walką, jaką toczy artysta z ludźmi o własną wybitność”[11].
[1] Tekst drukowany był m. in. w „Tekstach Drugich”. Cytuję za późniejszym źródłem – M. Prussak, Konsekwencje założeń i decyzji edytorskich, w zbiorze: Polonistyka w przebudowie. Literaturoznawstwo – wiedza o języku – wiedza o kulturze – edukacja. Zjazd Polonistów, Kraków, 22-25 września 2004, red. M. Czermińska i in., Kraków 2005, t. 1, s. 458-459.
[2] R. Loth, Podstawowe pojęcia i problemy tekstologii i edytorstwa naukowego, Warszawa 2006, s. 40. [Podkreślenie moje – Ł.G.].
[3] J. Łotman, Kultura i eksplozja, przełożył i słowem wstępnym opatrzył B. Żyłko, Warszawa 1998, s. 164.
[4] M. Prussak, Konsekwencje założeń i decyzji edytorskich, dz. cyt., s. 459.
[5] Podobny pomysł interpretacyjny jest w jednej z prac powstających w Instytucie Badań Literackich PAN – doktorat pani Teresy Winek poświęcony edycjom Pana Tadeusza. Niezależnie od siebie, zajmując się dziełami literackimi z różnych epok, doszliśmy do podobnych koncepcji metodologicznych.
[6] J. Łotman, Kultura i eksplozja, dz. cyt., s. 163.
[7] W. Iser, Apelacyjna struktura tekstów. Niedookreślenie jako warunek oddziaływania prozy literackiej, w zbiorze: Teorie literatury XX wieku. Antologia, pod red. A. Burzyńskiej i M. P. Markowskiego, Kraków 2006, s. 74.
[8] Źródło: rozmowa autora pracy z Romanem Lothem, Warszawa, 7 IX 2007.
Por. J. Brzechwa, Globus, w tegoż: Tańcowała igła z nitką, Warszawa 1938, b. n. s.: „Beskid Wschodni zląkł się wielce / i poskoczył aż do Stryja, - / każdy myślał, że to Kielce, / a to była Kołomyja. / Łódź pobiegła na Podole […] ani na Kresach Wschodnich, / ani na zachód od nich […].
Wydanie powojenne, J. Brzechwa, Globus, w tegoż: Wiersze wybrane, wydanie trzecie zmienione i rozszerzone, Warszawa 1959, s. 245-246: „Stary Giewont zląkł się wielce / I przykucnął pod parkanem, / Każdy myślał, że to Kielce, / a to było Zakopane. / Łódź pobiegła pod Opole […] Ani na Ziemiach Zachodnich, / Ani na północ od nich […]” (tamże, s. 245, 246).
[9] Por. U. Eco i in., Interpetacja i nadinterpretacja. Kraków 1996 (interesujące propozycje dotyczące pojęć „intencji dzieła” w związku z „intencją czytelnika” – szczególnie s. 64).
[10] J. Kleiner, Juljusz Słowacki. Dzieje twórczości. T.2: Od Balladyny do Lilii Wenedy, wyd. drugie, Lwów 1923, s. 254-255, 257, 261.
[11] W. Gombrowicz, Dziennik 1953-1956, Kraków 2004, s. 57. W związku z tym zdaniem Gombrowicza warto zwrócić uwagę na H. Bloom, Lęk przed wpływem, tł. A. Bielik-Robson, M. Szuster, Warszawa 2002. – Trzeba zauważyć istotność tej deklaracji dla Gombrowicza – ten fragment Dziennika był jednym z nielicznych, jakie autor Ferdydurke nagrał na taśmie z przeznaczeniem do emisji w Radiu Wolna Europa.