<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/rss2full.xsl" type="text/xsl" media="screen"?><?xml-stylesheet href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css" type="text/css" media="screen"?><!-- generator="wordpress/abc" --><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0">

<channel>
	<title>Łukasz Garbal</title>
	<link>http://lukaszgarbal.wydawca.org</link>
	<description>literatura i literaturoznawstwo</description>
	<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 09:29:16 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=abc</generator>
	<language>en</language>
			<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" href="http://feeds.feedburner.com/LukaszGarbal" type="application/rss+xml" /><item>
		<title>Marzec 1968 - krok po kroku</title>
		<link>http://feeds.feedburner.com/~r/LukaszGarbal/~3/323910841/</link>
		<comments>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/07/01/marzec-1968-krok-po-kroku/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 09:27:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>

		<category><![CDATA[historia]]></category>

		<category><![CDATA[Marzec 1968]]></category>

		<category><![CDATA[opozycja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/07/01/marzec-1968-krok-po-kroku/</guid>
		<description><![CDATA[Piotr Osęka, Marzec &#8216;68, Kraków 2008. 
    Wybitna, bo źródłowa i solidna, praca młodego historyka o tak medialnym, a mało w gruncie rzeczy znanym temacie. Marzec 1968 roku stale powraca w debacie publicznej, a często po drodze wypadają podstawowe fakty. Marzec przecież zaczął się dużo wcześniej&#8230;

    Historia najnowsza często [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><u>Piotr Osęka, <em>Marzec &#8216;68, </em>Kraków 2008. </u></p>
<p><span style="font-size: 10pt"><span style="font-size: 10pt">    Wybitna, bo źródłowa i solidna, praca młodego historyka o tak medialnym, a mało w gruncie rzeczy znanym temacie. Marzec 1968 roku stale powraca w debacie publicznej, a często po drodze wypadają podstawowe fakty. Marzec przecież zaczął się dużo wcześniej&#8230;<br />
</span></span><br />
<span style="font-size: 10pt"><span style="font-size: 10pt">    Historia najnowsza często jest domeną sporów nie wchodzących w materię faktów; publicyści i politycy, a nawet część wyborców, woli poruszanie się po wierzchu emocji. Każda praca, w której widoczne jest staranie o prawdę, tj. opisanie faktów, oddzielenie ich od własnych uczuć - godna jest wyróżnienia. Co zrobić jednak w tak częstych sytuacjach, kiedy faktami są gry na emocjach? Jak najprecyzyjniej starać się zrekonstruować zdarzenia, jednocześnie przybliżając ówczesny kontekst&#8230; To przypadek nagonki antysemickiej i antystudenckiej. Stara zasada &#8220;dziel i rządź&#8221; jest tu motorem postępowania władz&#8230;<br />
Piotr Osęka przygląda się rozgrywkom o władzę w ramach &#8220;przewodniej siły Narodu&#8221; - Gomułka, ze swoją niechęcią do Żydów, dał się przypuszczalnie wmanewrować &#8220;partyzantom&#8221; (z zauważalnym już wpływem Gierka, który przy okazji chciał skorzystać&#8230;) - z czego starał się później wyplątać. Cały mechanizm autor precyzyjnie rekonstruuje, trzymając się chronologii i ustalając zdarzenia, cytując przemówienia, zbierając w jednym miejscu komplet wiedzy na ten temat. Z poszczególnymi miejscami można oczywiście dyskutować, ale jak można nie być wdzięcznym za tom, który umożliwia <em>rzeczową rozmowę trzymającą się faktów?</em></span></span></p>
<p><a href="http://www.lideria.pl/kosz/kosz?art=155207&amp;idp=517" target="_self">Dodaj do koszyka: Lideria.pl</a></p>
<p><a href="http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,2060,tutul,Marzec%20%2768" target="_self">Możesz też kupić bezpośrednio w wydawnictwie &#8220;Znak&#8221;</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/07/01/marzec-1968-krok-po-kroku/feed/</wfw:commentRss>
		<feedburner:origLink>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/07/01/marzec-1968-krok-po-kroku/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Autoreferat doktoratu</title>
		<link>http://feeds.feedburner.com/~r/LukaszGarbal/~3/275354581/</link>
		<comments>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/21/autoreferat-doktoratu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Apr 2008 12:03:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[informacje]]></category>

		<category><![CDATA[interpretacje]]></category>

		<category><![CDATA[edytorstwo]]></category>

		<category><![CDATA[humanistyka]]></category>

		<category><![CDATA[literaturoznawstwo]]></category>

		<category><![CDATA[nauka]]></category>

		<category><![CDATA[Witold Gombrowicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/21/autoreferat-doktoratu/</guid>
		<description><![CDATA[W pierwodruku Ferdydurke znajdujemy podsumowanie szkolnego rozbioru arcydzieła – fragment ten Gombrowicz w drugim wydaniu usunął, przypuszczalnie, by nie rozbijać kompozycji całej sceny lekcji polskiego. Tekst jednak świadczy o sporym dystansie autora do kwestii interpretacji oraz pokazuje sedno Gombrowiczowskiej metody ukrytej polemiki – to bowiem polemika nie tyle ze Słowackim (jak zwykło się w stanie badań przyjmować), a polemika „piętrowa”, bo polemika z badaczem Słowackiego. Cytuję:

[…] – Pylaszczkiewicz! — krzyknął — Niech Pylaszczkiewicz natychmiast wykaże mnie, Gałkiewiczowi i wszystkim wogóle, piękności którego z celniejszych ustępów! Prędzej, bo periculum in mora! Proszę uważać! Jeżeli kto piśnie, zarządzę ćwiczenie klasowe! Musimy móc, musimy móc, bo z dzieckiem będzie katastrofa! Pylaszczkiewicz podniósł się i zaczął: — W pierwszej strofie poeta nawiązuje do przeszłości. Szuka on w sobie mocy!
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: center" align="center"><strong>Autoreferat z pracy doktorskiej <o:p></o:p></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center" align="center"><strong><em>„Ferdydurke” Witolda Gombrowicza – dzieło w działaniu.<o:p></o:p></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center" align="center"><span style="font-size: 8pt; line-height: 150%" lang="EN-US">Autor: Łukasz Garbal. Promotor: prof. Józef Fert.<o:p></o:p></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center" align="center"><span style="font-size: 8pt; line-height: 150%">Instytut Filologii Polskiej, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, Lublin 2007<o:p></o:p></span></p>
<p class="MsoNormal"><o:p> </o:p></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center" align="center"><strong>1. Wprowadzenie<o:p></o:p></strong></p>
<p class="MsoNormal">Życie i dzieło Gombrowicza to <em>wciąż pasmo zagadek</em> – i to pomimo ilości bibliografii przedmiotowej. Dzieło Gombrowicza wciąż żyje, prowokując – szczególnie w ostatnich latach – do nowych interpretacji.</p>
<p class="MsoNormal">Spojrzenie na autora <em>Ferdydurke</em> z perspektywy bibliografii podmiotowej ukazuje nam obraz nowoczesnego pisarza, którego twórczość w ponadprzeciętnym stopniu nacechowana jest autokomentarzem. Przeplatanie się porządków bibliografii podmiotowej i przedmiotowej w przypadku Gombrowicza jest faktem, który może – i powinien – zostać potraktowany jako interesujący problem badawczy nie tylko dla literaturoznawców zainteresowanych wąsko rozumianą recepcją, ale także dla ogółu badaczy interesujących się literaturą współczesną. Problem ten dotyka bowiem nie tylko źródeł dzieł Gombrowicza, można w nim upatrywać również korzeni twórczości wielu artystów nim zainspirowanych.</p>
<p class="MsoNormal">Dlatego też zająłem się fenomenem odbioru najbardziej bodaj znanego w Polsce dzieła Gombrowicza. W toku badań ukazała się zależność między recepcją a redakcją tekstu <em>Ferdydurke. </em>Innymi słowy – Gombrowicz był polemistą i przenosił swoją polemikę także do dzieła literackiego, jakim jest <em>Ferdydurke. </em>Staram się to w toku mojej pracy udowodnić. Jest to możliwe – mimo zaginięcia rękopisów i korekt pierwszego wydania powieści – dzięki przyjętej metodzie: analizie powszechnie znanych fragmentów powieści, które nie weszły do jej pierwszego wydania oraz ich zestawieniu z pochodzącymi z tego samego czasu tekstami krytycznoliterackimi Gombrowicza.</p>
<p class="MsoNormal">Tematem rozprawy jest właśnie relacja między przedwojennymi tekstami krytycznymi Gombrowicza a pierwodrukiem <em>Ferdydurke. </em>Analiza porównawcza różnych tekstów Gombrowicza z tego samego okresu wykazuje zbieżności myślowe, frazeologiczne, i konstrukcyjne. Obserwujemy wręcz „przechodzenie” motywów z polemiki do dzieła literackiego. Analizy porównawcze pozwoliły dodatkowo stwierdzić, że <em>Ferdydurke </em>powinna być czytana także jako dzieło dialogujące z krytyką literacką.</p>
<p class="MsoHeader" style="text-align: center" align="center"><strong><o:p> </o:p></strong></p>
<p class="MsoHeader" style="text-align: center" align="center"><strong>2. Metodologia pracy<o:p></o:p></strong></p>
<p class="MsoNormal">Wnioski te były możliwe do wykazania dzięki zastosowaniu nieklasycznej metodologii, tj. zestawianiu tekstów jednego autora w porządku chronologicznym, a nie genologicznym. W ten sposób akcent pracy skierowany został na proces twórczy autora. Proces tworzenia dzieła literackiego jest trudny do uchwycenia bez zrozumienia kontekstu czasów, w których dzieło powstawało – autor, nawet nieświadomie, przenosi pewne przyzwyczajenia, skojarzenia i pojęcia swojej epoki do dzieła (takie choćby jak typowa lekcja polskiego w szkole, tytuły tomików poezji, stosunek do Żydów, a także np. trudno dziś czytelne odwołania do ówczesnych haseł reklamowych i sporów krytycznoliterackich). W przypadku Gombrowicza jest to jeszcze bardziej skomplikowane, ponieważ pisarz ten, odwołując się do kontekstu jednocześnie go parodiował (co przy dzisiejszej lekturze sprawia dodatkowe trudności).</p>
<p class="MsoNormal">Rekonstrukcja kontekstu powstawania dzieła literackiego jest niebezpieczna, ponieważ podlega niebezpieczeństwom nadinterpretacji; stąd też waga dokumentacji, i przywiązywanie wagi do szczegółów (takich, jak np. zachowanie oryginalnej ortografii).</p>
<p class="MsoNormal"><o:p> </o:p></p>
<p class="MsoNormal">Praca składa się z trzech rozdziałów, w których z tekstami krytycznoliterackimi i publicystycznymi Gombrowicza zestawiam tekst <em>Ferdydurke </em>(w tym także ten z fragmentów drukowanych w czasopismach, które ostatecznie nie weszły do pierwodruku powieści, nie pojawiły się też w drugim polskim, ostatnim za życia autora, wydaniu).</p>
<p class="MsoNormal">W rozdziale pierwszym, zatytułowanym „’Czyż miałbym z kolei pisać o fikaniu? – nie, za żadne skarby.’ Strategie polemiki Gombrowicza”,<em> </em>przedstawiam całą koncepcję pracy, ukazując strategie polemiki autora <em>Dziennika </em>na przykładzie sparodiowania w <em>Ferdydurke </em>poematu jednego z polemistów Gombrowicza – Ignacego Fika. To pamiętny przykład „interpretowania” wiersza zaczynającego się od słów „Horyzonty pękają jak flaszki” za pomocą słów „Łydka, łydka, łydka”. Przedstawiam tu też pierwsze reakcje krytyki literackiej na pierwodruk <em>Ferdydurke.<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal">Rozdział drugi, zatytułowany „Od ‘doktorowej z Wilczej’ do ‘ciotek kulturalnych’. Aktualizacja w <em>Ferdydurke</em>” skoncentrowany jest wokół tekstów, które świadczą o przejściu motywu „doktorowej z Wilczej” (ze znanej polemiki z Bruno Schulzem) w motyw „ciotek kulturalnych” z <em>Ferdydurke. </em>W rozdziale drugim rozwijam też koncepcję „dzieła w toku”, proponowaną przez Marię Prussak, dzieła otwartego, poddanego przez autora aktualizacjom w zależności od kontekstu odbioru.</p>
<p class="MsoNormal">Rozdział trzeci, „<em>Ferdydurke </em>jako dzieło walczące. Gombrowicz – krytyk krytyki”, ukazuje <em>Ferdydurke </em>jako arcydzieło metapowieści, tekst dialogujący z krytyką literacką. Przedstawiam tu też polemiki Gombrowicza z literaturoznawcami w kontekście dyskusji krytycznoliterackich o kompetencjach recenzenta i roli krytyki literackiej, np. z Wacławem Borowym oraz Juliuszem Kleinerem.</p>
<p class="MsoNormal">W aneksach zamieszczam cały tekst poematu Fika, do którego aluzje znajdujemy w <em>Ferdydurke, </em>a także wybór adnotowanej bibliografii przedmiotowej <em>Ferdydurke, </em>składający się z 571 pozycji (tyle ważniejszych tekstów o samej <em>Ferdydurke</em> powstało do tej chwili – a powstają już kolejne).</p>
<p class="Podrozdzia"><o:p> </o:p></p>
<p class="Podrozdzia" align="center"><strong>3. „Dzieło w toku” – czytanie wpływa na piszącego</strong></p>
<p class="MsoNormal">W mojej pracy staram się ogarnąć problem, który może zainteresować nie tylko gombrowiczologów, ale w ogóle edytorów, szczególnie literatury współczesnej – zagadnienie edycji dzieła „w toku”, dzieła, w którym czytanie wpływa na piszącego.</p>
<p class="MsoNormal">Maria Prussak w swoim referacie przygotowanym na krakowski Zjazd Polonistów w 2005 roku napisała:</p>
<p class="Cytat">Jeśli […] wybiera się jako podstawę kolejne, uznane za najlepsze, albo ostatnie autorskie wydanie wczesnego dzieła, nie można lekceważyć problemu chronologii i dynamiki rozwoju twórczości jednego pisarza, także jego miejsca w życiu literackim swojego czasu i pytania o to, jaki tekst był podstawą recepcji krytycznej (bywa, że i historycznoliterackiej). Nie da się wiec uniknąć pytania o to, czy edytor jest w stanie poradzić sobie z „dziełem w ruchu”, tekstem istniejącym w wielu, znacząco różnych redakcjach<a href="#_ftn1" name="_ftnref1"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[1]</span></span><!--[endif]--></span></span></a>.</p>
<p class="MsoNormal">Sytuacja taka szczególnie dotyczy tekstów, które – tak jak <em>Ferdydurke – </em>wywoływały żywe reakcje:</p>
<p class="Cytat">Utwory publikowane za życia pisarza wchodziły w obieg literacki, wywoływały reakcje czytelnicze i krytyczne, mogły prowokować autora do odpowiedzi, polemik czy wyjaśnień – pisał Roman Loth. – Mogły też wpływać na dalszy bieg jego twórczości – prowokować palinodie, modyfikować poglądy, inspirować zachowania twórcze<a href="#_ftn2" name="_ftnref2"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[2]</span></span><!--[endif]--></span></span></a>.</p>
<p class="MsoNormal"><o:p> </o:p></p>
<p class="MsoNormal">W sztuce współczesnej szczególnie często spotykamy dzieło dynamiczne, dialogujące z czytelnikiem, dzieło, nad którym autor pracował całe życie, zmieniając je pod wpływem okoliczności, dostosowując do aktualnych problemów, czy też języka swoich czytelników (jeżeli kontrolował przekłady).</p>
<p class="MsoNormal">W takim przypadku, napisał Jurij Łotman,</p>
<p class="Cytat">[…] edytor, nastawiony na czytelników, powinien iść na kompromis. Pozycja badawcza ukazuje nam tekst uchwycony w momencie stawania się. Ostateczna wola autorska okazuje się fikcją. [sic!] […]<a href="#_ftn3" name="_ftnref3"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[3]</span></span><!--[endif]--></span></span></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent: 36pt">W przypadku <em>Ferdydurke</em> możemy wprost dowodzić faktu <strong>trwałej tendencji autorskiej do wprowadzania zmian</strong>, ponieważ dysponujemy drukowanymi fragmentami powieści. Należy także wziąć pod uwagę przekłady powieści, powstałe pod kontrolą autora.</p>
<p class="MsoNormal"><o:p> </o:p></p>
<p class="MsoNormal">Na marginesie warto więc zauważyć, że ustalenie podstawy edytorskiej <em>Ferdydurke</em> – dzieła nacechowanego polemicznie, aktualizowanego przez autora – jest zadaniem trudnym, o ile w ogóle możliwym w klasycznym rozumieniu edycji krytycznej.</p>
<p class="Cytat">Podstawowe pytanie już nie dotyczy dotarcia do intencji twórczych autora – pisała dalej Maria Prussak. – Teraz lepiej pytać, jak tę niestabilność utworu przekazać w dostępny sposób czytelnikowi, jak wydawać te dzieła, żeby nie zatrzeć dynamiki kształtowania tekstu […]<a href="#_ftn4" name="_ftnref4"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[4]</span></span><!--[endif]--></span></span></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center" align="center"><strong><o:p> </o:p></strong></p>
<p class="Podrozdzia" align="center"><a name="_Toc177785002"></a><a name="_Toc169832955"></a><strong><a name="_Toc169832696"></a><span><span>4. Koncepcja aktualizacji tekstu literackiego</span></span></strong><span><span><span></span></span></span><a href="#_ftn5" name="_ftnref5"><span><span><span><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-weight: normal"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 12pt; line-height: 150%">[5]</span></span><!--[endif]--></span></span></span></span></span></span></a><span></span><span></span><span></span></p>
<p class="MsoNormal">W sytuacji, kiedy „[…] z pozycji autora tekst może uchodzić za nie ukończony, niegotowy [&#8230;]”<a href="#_ftn6" name="_ftnref6"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 12pt; line-height: 150%">[6]</span></span><!--[endif]--></span></span></a><em>, </em>zaś wprowadzane zmiany mają charakter dostosowania tekstu do zmieniającego się horyzontu czytelniczego, to zmiany te możemy określić jako <strong>aktualizacje</strong>.</p>
<p class="MsoNormal">Co rozumiem przez pojęcie aktualizacji w dziele literackim? Wolfgang Iser opisywał już sam proces czytania jako „aktualizację”<a href="#_ftn7" name="_ftnref7"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 12pt; line-height: 150%">[7]</span></span><!--[endif]--></span></span></a><em>. </em>Pamiętając o tym, że jednym z czytelników jest także sam autor – czytelnikiem specyficznym, mającym bowiem możliwość zmiany tekstu dzieła! – aktualizację tekstu literackiego możemy rozumieć jako rodzaj autorskich zmian w tekście, dokonanych <strong>pod wpływem upływającego czasu lub nowej grupy czytelników, </strong>w taki sposób, aby zachować bardziej idee konstruujące dzieło, niż konkretne sformułowania. Innymi słowy pisarz aktualizuje dzieło, kiedy dokonuje jego adaptacji do określonej, <strong>zmienionej grupy czytelników. </strong>Zmienia się czytelnik wirtualny, zmieniają się aluzje, świadomość zbiorowa krąży innymi drogami – autor dokonuje aktualizacji dzieła, np. uwspółcześniając język, ale także zmieniając opisywane sytuacje. Bardzo często aktualizacjom poddawany jest tekst traktowany jako „dzieło życia”, podobnie jednak traktowane są manuskrypty, które nie mogą doczekać się publikacji. Jednym z przykładów spełniającym oba te kryteria naraz może być <em>Miazga </em>Jerzego Andrzejewskiego.</p>
<p class="MsoNormal">Sądzę, że <em>Ferdydurke </em>jest tak właśnie rozumianym „dziełem w toku”, tekstem poddawanym aktualizacjom (dostosowywaniem do bieżącego kontekstu), dziełem, które autor dostosowywał do bieżących okoliczności, z tekstem uaktualnianym pod wpływem polemik.</p>
<p class="MsoNormal">Istnieją oczywiście także teksty dostosowywane także do bieżącej sytuacji politycznej. Jak zauważył Roman Loth, idealnym przykładem tak rozumianej aktualizacji są autorskie zmiany w tekście wiersza <em>Globus </em>Jana Brzechwy (w wydaniach powojennych znika odniesienie do Kresów Wschodnich i Zachodnich, zastąpione odniesieniem do Ziem Odzyskanych)<span class="MsoFootnoteReference"> <a href="#_ftn8" name="_ftnref8"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 12pt; line-height: 150%">[8]</span></span><!--[endif]--></span></a></span>. Obie wersje tekstu łączą tylko Kielce…</p>
<p class="MsoNormal"><o:p> </o:p></p>
<p class="MsoNormal"><o:p> </o:p></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center" align="center"><strong>5. Dzieło literackie jako piętrowa polemika – przykład<o:p></o:p></strong></p>
<p class="MsoNormal">Na zakończenie chcę przedstawić pokrótce jeden z przykładów metody polemicznej Gombrowicza – przenoszenia aktualnego kontekstu do <em>Ferdydurke, </em>udowodnić, że <em>Ferdydurke </em>była właśnie „dziełem w toku”.</p>
<p class="MsoNormal">Tutaj ważne zastrzeżenie: śledzenie aluzji, nawiązań, odniesień, komentarzy, znajdujących się w dziele literackim jest ryzykowne z dwóch skrajnych powodów. Trzeba wyjątkowej wrażliwości czytelniczej oraz dyscypliny metodologicznej, aby, z jednej strony, nie dać się wplątać w minione dysputy (posługując się dyskursem zwolenników bądź przeciwników, z badacza zmieniając się w wyznawcę lub heretyka), a z drugiej zaś nie pozwolić ponieść się bezładnej erudycji, wyszukując skojarzenia i związki, których nie było, a zostały stworzone przez badacza<a href="#_ftn9" name="_ftnref9"><sup><span><!--[if !supportFootnotes]--><sup><span style="font-size: 12pt; line-height: 150%; font-family: 'Times New Roman'">[9]</span></sup><!--[endif]--></span></sup></a>.</p>
<p class="MsoNormal">W pierwodruku <em>Ferdydurke </em>znajdujemy podsumowanie szkolnego rozbioru arcydzieła – fragment ten Gombrowicz w drugim wydaniu usunął, przypuszczalnie, by nie rozbijać kompozycji całej sceny lekcji polskiego. Tekst jednak świadczy o sporym dystansie autora do kwestii interpretacji oraz pokazuje sedno Gombrowiczowskiej metody ukrytej polemiki – to bowiem polemika nie tyle ze Słowackim (jak zwykło się w stanie badań przyjmować), a polemika „piętrowa”, bo polemika z badaczem Słowackiego. Cytuję:</p>
<p class="Cytat">[…] – Pylaszczkiewicz! — krzyknął — Niech Pylaszczkiewicz natychmiast wykaże mnie, Gałkiewiczowi i wszystkim wogóle, piękności którego z celniejszych ustępów! Prędzej, bo periculum in mora! Proszę uważać! Jeżeli kto piśnie, zarządzę ćwiczenie klasowe! Musimy móc, musimy móc, bo z dzieckiem będzie katastrofa! Pylaszczkiewicz podniósł się i zaczął: — W pierwszej strofie poeta nawiązuje do przeszłości. Szuka on w sobie mocy!</p>
<p class="Cytat">Syfon ani trochę nie uległ powszechnej a tak nagłej niemożności, przeciwnie — mógł on zawsze, gdyż właśnie z niemożności czerpał swoją możność. To też ciągnął dalej z zupełną swobodą, jakgdyby wcale nie było impasu: W drugiej strofie odnajduje tę moc w łączności z wyższemi duchami światłości, w czem uwidoczniają się wpływy Towianizmu. W trzeciej strofie, pełen mocy, ciska wyzwanie całemu światu, oraz stwierdza, że Bóg jego nie jest Bogiem stworzenia, co pełza, lecz kocha huczny lot olbrzymich ptaków i rozhukanych koni on nie kiełza. W czwartej i piątej strofie cierpi nad niedolą skowanej Ojczyzny, a dalej w porywie buntu kreuje się królem Narodu, w szóstej. Ustęp ten odznacza się szczytem natchnienia, przyczem poeta stosuje rytm daktyliczny, przetykany jambicznym, a rymy są męskie i żeńskie. W siódmej strofie z jeszcze większem uniesieniem wyzywa na bój Mickiewicza, któremu wydrzeć pragnie rząd dusz! W ósmej strofie&#8230; W dziewiątej strofie&#8230; [F 54].</p>
<p class="MsoNormal">Cytat ten to kwintesencja stylu Gombrowiczowskich nawiązań – parodiuje jednocześnie autora i krytyka. Fragment ten zapewne odwołuje się do stylu monografii Juliusza Kleinera, które wywarły wielki wpływ na edukację szkolną w Polsce międzywojennej. Kleiner, omawiając „Podróż do Ziemi Świętej” pisał m.in. – cytuję:</p>
<p class="Cytat">Uczucia i myśli patrjotyczne, które snuły się w pieśniach poprzednich wśród rozpamiętywania walk greckich, w lawinę gwałtowną urastają w «Grobie Agamemnona» […]. Rozpoczyna go nadzwyczajna symfonja rozmaitych wrażeń i asocjacyj, gdy wiatr mówi Elektry smutnym głosem i rwie przędziwo pracownej Arachny przy zapachu cząbrów górskich i grobowem sykaniu świerszczów i gdy w cichą ciemność wbiega promień słoneczny, a poeta myśli, «że ten, co się wdziera, blask, była struna to z harfy Homera» [w przypisie: Efektowność rytmiczną tego wiersza uwydatnił Juljusz Tenner w «Estetyce żywego słowa».]. Nastrój, przeżywany w grobowcu «sławy, zbrodni, pychy», w grobowcu Atrydów (a raczej – jak wykazały badania późniejsze – w skarbcu mykeńskim Atreusza), uwerturą się staje dla nieokiełznanego pędu marzeń i myśli, który wizję Termopil i Cheronei sprzęga z bolesnem echem Maciejowic i powstania listopadowego […]</p>
<p class="Cytat">Ideał Polski rysuje się Słowackiemu jasno ze strony artystycznej, ale i pod względem treści nie jest nieokreślony. Żąda odeń poeta tego, czego brak najbardziej go raził na emigracji: jedności, wielkości i mocy […]</p>
<p class="Cytat">Tchnienie klasyczne, bijące z tych zwrotek, owiało pieśń dziewiątą. […]”<a href="#_ftn10" name="_ftnref10"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[10]</span></span><!--[endif]--></span></span></a></p>
<p class="MsoNormal"><o:p> </o:p></p>
<p class="MsoNormal">Cytat z Kleinera pochodzi z jego monografii o Słowackim, używanej w Dwudziestoleciu jako podręcznik. Trudno dziś czytelne to odwołanie – ale zestawienie tych tekstów wykazuje podobieństwa.</p>
<p class="MsoNormal"><o:p> </o:p></p>
<p class="MsoNormal">Sądzę, że zgodzimy się zatem z konkluzją mojej pracy – bez osadzenia pierwszej powieści Gombrowicza w kontekście nie zrozumiemy jej odbioru przez krytykę; zarazem, nie uwzględniając polemiczności <em>Ferdydurke, </em>pozbawiamy tę powieść najistotniejszej z jej cech konstrukcyjnych. <em>Ferdydurke </em>powstała w obronie własnej tożsamości. To powieść w działaniu, świadomie prowokująca i wywołująca skrajne postawy po dziś dzień. Twórczość autora <em>Ferdydurke </em>została zdominowana polemiką. Jak sam napisał, „pisanie nie jest niczym innym, tylko walką, jaką toczy artysta z ludźmi o własną wybitność”<a href="#_ftn11" name="_ftnref11"><sup><span><!--[if !supportFootnotes]--><sup><span style="font-size: 12pt; line-height: 150%; font-family: 'Times New Roman'">[11]</span></sup><!--[endif]--></span></sup></a>.</p>
<p><!--[if !supportFootnotes]--><br clear="all" />  <hr align="left" size="1" width="33%" />  <!--[endif]--></p>
<p id="ftn1">
<p class="MsoFootnoteText"><a href="#_ftnref1" name="_ftn1"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[1]</span></span><!--[endif]--></span></span></a> Tekst drukowany był m. in. w „Tekstach Drugich”. Cytuję za późniejszym źródłem – M. Prussak, <em>Konsekwencje założeń i decyzji edytorskich, </em>w zbiorze: <em>Polonistyka w przebudowie. Literaturoznawstwo – wiedza o języku – wiedza o kulturze – edukacja. Zjazd Polonistów, Kraków, 22-25 września 2004, </em>red. M. Czermińska i in., Kraków 2005, t. 1, s. 458-459.</p>
<p id="ftn2">
<p class="MsoFootnoteText"><a href="#_ftnref2" name="_ftn2"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[2]</span></span><!--[endif]--></span></span></a> R. Loth, <em>Podstawowe pojęcia i problemy tekstologii i edytorstwa naukowego, </em>Warszawa 2006, s. 40. [Podkreślenie moje – Ł.G.].</p>
<p id="ftn3">
<p class="MsoFootnoteText"><a href="#_ftnref3" name="_ftn3"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[3]</span></span><!--[endif]--></span></span></a> J. Łotman, <em>Kultura i eksplozja</em>, przełożył i słowem wstępnym opatrzył B. Żyłko, Warszawa 1998<em>, </em>s. 164.</p>
<p id="ftn4">
<p class="MsoFootnoteText"><a href="#_ftnref4" name="_ftn4"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[4]</span></span><!--[endif]--></span></span></a> M. Prussak, <em>Konsekwencje założeń i decyzji edytorskich, dz. cyt.</em>, s. 459.</p>
<p id="ftn5">
<p class="MsoFootnoteText"><a href="#_ftnref5" name="_ftn5"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[5]</span></span><!--[endif]--></span></span></a> Podobny pomysł interpretacyjny jest w jednej z prac powstających w Instytucie Badań Literackich PAN – doktorat pani Teresy Winek poświęcony edycjom <em>Pana Tadeusza</em>.<em> </em>Niezależnie od siebie, zajmując się dziełami literackimi z różnych epok, doszliśmy do podobnych koncepcji metodologicznych.</p>
<p id="ftn6">
<p class="MsoFootnoteText"><a href="#_ftnref6" name="_ftn6"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[6]</span></span><!--[endif]--></span></span></a> J. Łotman, <em>Kultura i eksplozja, dz. cyt.</em>, s. 163.</p>
<p id="ftn7">
<p class="MsoFootnoteText"><a href="#_ftnref7" name="_ftn7"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[7]</span></span><!--[endif]--></span></span></a> W. Iser, <em>Apelacyjna struktura tekstów. Niedookreślenie jako warunek oddziaływania prozy literackiej, </em>w zbiorze: <em>Teorie literatury XX wieku. Antologia, </em>pod red. A. Burzyńskiej i M. P. Markowskiego, Kraków 2006, s. 74.</p>
<p id="ftn8">
<p class="MsoFootnoteText"><a href="#_ftnref8" name="_ftn8"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[8]</span></span><!--[endif]--></span></span></a> Źródło: rozmowa autora pracy z Romanem Lothem, Warszawa, 7 IX 2007.</p>
<p class="MsoFootnoteText">Por. J. Brzechwa, <em>Globus, </em>w tegoż: <em>Tańcowała igła z nitką, </em>Warszawa 1938, b. n. s.: „Beskid Wschodni zląkł się wielce / i poskoczył aż do Stryja, - / każdy myślał, że to Kielce, / a to była Kołomyja. / Łódź pobiegła na Podole […] ani na Kresach Wschodnich, / ani na zachód od nich […].</p>
<p class="MsoFootnoteText">Wydanie powojenne, J. Brzechwa, <em>Globus, </em>w tegoż: <em>Wiersze wybrane, </em>wydanie trzecie zmienione i rozszerzone, Warszawa 1959, s. 245-246: „Stary Giewont zląkł się wielce / I przykucnął pod parkanem, / Każdy myślał, że to Kielce, / a to było Zakopane. / Łódź pobiegła pod Opole […] Ani na Ziemiach Zachodnich, / Ani na północ od nich […]” (tamże, s. 245, 246).</p>
<p id="ftn9">
<p class="MsoFootnoteText"><a href="#_ftnref9" name="_ftn9"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[9]</span></span><!--[endif]--></span></span></a> Por. U. Eco i in., <em>Interpetacja i nadinterpretacja. </em>Kraków 1996 (interesujące propozycje dotyczące pojęć „intencji dzieła” w związku z „intencją czytelnika” – szczególnie s. 64).</p>
<p id="ftn10">
<p class="MsoFootnoteText"><a href="#_ftnref10" name="_ftn10"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[10]</span></span><!--[endif]--></span></span></a> J. Kleiner, <em>Juljusz Słowacki. Dzieje twórczości. </em>T.2: <em>Od Balladyny do Lilii Wenedy, </em>wyd. drugie, Lwów 1923, s. 254-255, 257, 261.</p>
<p id="ftn11">
<p class="MsoFootnoteText"><a href="#_ftnref11" name="_ftn11"><span class="MsoFootnoteReference"><span><!--[if !supportFootnotes]--><span class="MsoFootnoteReference"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%">[11]</span></span><!--[endif]--></span></span></a> W. Gombrowicz, <em>Dziennik 1953-1956, </em>Kraków 2004, s. 57. W związku z tym zdaniem Gombrowicza warto zwrócić uwagę na H. Bloom, <em>Lęk przed wpływem, </em>tł. A. Bielik-Robson, M. Szuster, Warszawa 2002. – Trzeba zauważyć istotność tej deklaracji dla Gombrowicza – ten fragment <em>Dziennika</em> był jednym z nielicznych, jakie autor <em>Ferdydurke</em> nagrał na taśmie z przeznaczeniem do emisji w Radiu Wolna Europa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/21/autoreferat-doktoratu/feed/</wfw:commentRss>
		<feedburner:origLink>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/21/autoreferat-doktoratu/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Korespondencja Miłosz – Herbert. Elegia na odejście dwóch poetów, pióra atramentu lampy</title>
		<link>http://feeds.feedburner.com/~r/LukaszGarbal/~3/275354582/</link>
		<comments>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/14/korespondencja-milosz-%e2%80%93-herbert-elegia-na-odejscie-dwoch-poetow-piora-atramentu-lampy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Apr 2008 20:42:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[interpretacje]]></category>

		<category><![CDATA[Czesław Miłosz]]></category>

		<category><![CDATA[edytorstwo]]></category>

		<category><![CDATA[wydania korespondencji]]></category>

		<category><![CDATA[Zbigniew Herbert]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/14/korespondencja-milosz-%e2%80%93-herbert-elegia-na-odejscie-dwoch-poetow-piora-atramentu-lampy/</guid>
		<description><![CDATA[    Czytając korespondencję pisarzy zawsze czuję się dwuznacznie: zrozumiała ciekawość czytelnika, aby wejść do prywatnego świata, z konkretną materią i duchem, piórem, atramentem, lampą – miesza się z niedyskrecją małego chłopca szperającego w bieliźniarce. Tak wiele zależy od kompetencji edytora, który powinien wyważyć między chęcią odsłonięcia intymnych stron Wielkiego Pisarza, a dyskrecją opiekuna, który powinien [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><o:p></o:p>    Czytając korespondencję pisarzy zawsze czuję się dwuznacznie: zrozumiała ciekawość czytelnika, aby wejść do prywatnego świata, z konkretną materią i duchem, <em>piórem, atramentem, lampą – </em>miesza się z niedyskrecją małego chłopca szperającego w bieliźniarce. Tak wiele zależy od kompetencji edytora, który powinien wyważyć między chęcią odsłonięcia intymnych stron Wielkiego Pisarza, a dyskrecją opiekuna, który powinien mieć w pieczy jego dziedzictwo. Jak pogodzić dążenie do wzbogacenia wiedzy o pisarzu z zachowaniem przyzwoitości w prezentowaniu jego słów? Nie jest sztuką ujawnić wszystko bez wpasowania tekstów w znaczenia. Przywołanie kontekstu – tak, aby dzisiejszemu czytelnikowi uświadomić sytuację, w której był nadawca i adresat – jest konieczne i niesłychanie trudne.</p>
<p class="MsoNormal">Niesamowite jest takie ujawnienie archiwów, które nikogo nie krzywdzi. Szczególnie dziś. Prawda nie krzywdzi, ale inkwizytorzy bardzo. Szczególnie wówczas, kiedy wybiorą sobie autora, którego chcą ujeżdżać niczym konia Apokalipsy. Literatura wysoka karleje w politycznej interpretacji, obojętnie od jej koloru.</p>
<p class="MsoNormal">Wielcy polscy pisarze nie zaznają spokoju po śmierci, stając się bez swojej woli – a czasem wbrew niej – stronami w politykierskim sporze ideologii. Nie jest to niestety nowość w kulturze polskiej; czy trzeba przypominać, że komitety przeciwne pochówkowi pisarza na Skałce powstawały nie tylko przeciw Miłoszowi? Pisarze tacy jak Kraszewski czy Lenartowicz kiedyś także byli problemem dla radnych obradujących nad patronem szkoły. Polska jest rządzona przez cienie – może nie tylko cienie polityków, ale także pisarzy: Miłosza i Herberta, Gombrowicza i Lechonia.</p>
<p class="MsoNormal">Nie pozwólmy cieniom rzucać cienia, rozjaśniajmy rzeczywistość, docierajmy do faktów, które bardzo często przeczą potocznym wyobrażeniom i fanatycznym podziałom. Miłosz przeciwstawiany Herbertowi, Herbert przeciwstawiany Miłoszowi, to nie jest cały, prawdziwy Miłosz ani prawdziwy Herbert. Prawda jest bardziej złożona, tu trzeba kompetentnego i <em>współ-czującego</em> filologicznego oka, aby wyprostować pogięte sztandary i uporządkować chaos krytyki nie mającej czasu na myślenie.</p>
<p class="MsoNormal">Popatrzmy zatem na Miłosza piszącego do Herberta i Herberta piszącego do Miłosza. Inspirująca wydaje się tu paralela z parą wielkich poetów XIX wieku – którzy też potocznie są sobie przeciwstawiani, mimo nieco bardziej skomplikowanej historii ich relacji.</p>
<p class="MsoNormal">Dzięki pracy wspaniałego zespołu edytorskiego możemy poznawać fascynującą korespondencję dwóch filarów współczesnej kultury polskiej, którzy mogliby o sobie powiedzieć tak właśnie jak Słowacki i Mickiewicz: <em>dwa na słońcach swych przeciwnych – Bogi. <o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal">Korespondencję poetów, którzy różnili się nie tyle w kwestiach bieżącej polityki, co wiedli ze sobą klasyczny spór o uniwersalia, nie dając mu jednak prymatu nad przyjaźnią, a raczej rozmawiając ze sobą jak dwaj szachiści, podziwiający zmyślność świata, obydwaj zafascynowani jego duchem i materią…</p>
<p class="MsoNormal"><o:p> </o:p><br />
Zbigniew Herbert napisał w jednym ze swoich najpiękniejszych wierszy słowa, które mogą być wspaniałym wprowadzeniem w lekturę tych listów:<em><o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal"><em>trawiłem lata by poznać prostackie tryby historii […]<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal"><em>zostało mi niewiele<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal"><em>bardzo mało<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal"><em><o:p> </o:p></em></p>
<p class="MsoNormal"><em>przedmioty<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal"><em>i współczucie<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal"><em>[…]<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal"><o:p> </o:p><br />
Czytając te listy nie zapominajmy o wierszu Herberta. Pamiętajmy o <em>wspólnym odczuwaniu, </em>czytajmy uważnie i bez szukania taniej sensacji w hałasie gazet. Dwaj poeci piszą do siebie… – Wsłuchajmy się w rozmowę dwóch ludzi.</p>
<p class="MsoNormal"><em><o:p> </o:p></em><br />
Rozmowa zaczyna się od reweransów i pełnego szacunku tonu poety młodszego (Herberta) do starszego (Miłosza), dziękującego mu za gościnę. Miłosz odpisuje w stylu półoficjalnym (<em>Drogi Kolego </em>– pisze starszy poeta do poety młodszego – <em>austriackie ukłony są mile widziane</em>), ośmielając do przechodzenia w inne rejestry, bezpośrednie, choć literacko stylizowane na korespondencję dworzanina i księcia:</p>
<p class="MsoNormal"><em>Łajdaku – </em>pisze serdecznie Miłosz do Herberta –<em> smak świata to dla ciebie wszystko: tawerna, stół, szklanki, zapachy, światła, cienie, architektura ale to zaznaczone mimochodem, jak na mój gust za dużo pokłonu przed sztuką.</em></p>
<p class="MsoNormal">Herbert z kolei stylizuje na sługę:</p>
<p class="MsoNormal"><em>List osmucił ucznia. Jest on bliski rozpaczy. Czyż może bowiem przydarzyć się coś bardziej fatalnego niż dezaprobata Mistrza? […] Pacholęta po główkach ośmielam się gładzić […] Zbigniew.<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal">Im później, tym bardziej prywatne stają się te listy:<em><o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal"><em>Piję białe wino Czesławie. Tak że za chwilę zjawisz się i będę mógł się wyżalić. Bardzo mi Ciebie brak.<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal">Przychodzi chwila, kiedy nasze oczy stają się niedyskretne – i na czym koncentruje się większość recenzji tego pomnikowego tomu korespondencji (jednak nie ta, którą Państwo czytają). Przypomnijmy zatem wcześniej, który z dwójki korespondentów napisał: <em>Naród to rzecz naturalna, jak brzuch lub palce u nogi, ale czy zawsze trzeba pokazywać zwłaszcza jeśli palce niedomyte są. – </em>Zapewne Miłosz? Nie, to Herbert, i to blisko, na stronie 11. Podobnie dalej pisał o swoim słynnym wierszu „Na szczycie schodów” – <em>zły wiersz, ale chodliwy bo anyregimowy.<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal">Już z tego zestawienia widzimy, że szufladki na poetów są za ciasne, za małe, zbyt proste i oczywiste. Czy polityk uczepi się tych słów? Nie ma takiego moralnego prawa, podobnie, jak uczepiania się literatury… Politycy, dajcie spokój poezji.</p>
<p class="MsoNormal"><o:p> </o:p><br />
Korespondencja Miłosza i Herberta naprawdę jest głębsza, niż spór między partią A i partią Be. Piękne literacko wymiany wierszy, stylizacje, i wreszcie „rozmowy istotne” – niesamowita obserwacja rozwoju myśli, i wierszy, które znamy ze szkoły, od <em>Dlaczego klasycy </em>Herberta po <em>Rozmowy na Wielkanoc 1620 roku </em>Miłosza, niezmiernie fascynująca zarówno dla polonisty, jak dla każdego, zainteresowanego, jak myślała i jak czuła polska inteligencja połowy XX wieku.<em><o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal">Herbert zwierza się z inspiracji i plastycznie maluje własne poglądy: <em>mój mistrz prof. Henryk Elzenberg impregnował mnie na te płytkie oczywistości [powiatowych pozytywistów]. Najnudniejszym seminarium jakie przeżyłem, było seminarium logistyczne [logiczne] prof. Kotarbińskiego. W porównaniu z nim praca kasjera w Banku Narodowym (oddział w Gdyni) wydawała mi się szczytem fantazji i rozpusty intelektualnej.<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal">Miłosz występuje w roli przyjaznego tłumacza, promotora i autora antologii, załatwiającego wydania, promocje, spotkania…</p>
<p class="MsoNormal">To wszystko pokazuje<span>  </span>nieprzemijającą wspólnotę ich poezji. Wspólnotę, którą pokazuje także opasła Bibliografia Przedmiotowa… Jakże często Herbert i Miłosz – a raczej ich wiersze – sąsiadowali ze sobą na akademiach, wieczorach poetyckich, w tomach… Tak opisuje to sam Herbert: <em>[…] miałem wieczór autorski w Birmingham. […] Przekłady były Twoje. Bili <strong>nam</strong> brawo Czesławie – </em>pisał autor <em>Pana Cogito </em>do autora <em>Traktatu poetyckiego </em>(podkr. moje – ŁG).</p>
<p class="MsoNormal">Nie dzielmy sztucznie ich twórczości. Kultura jest powiązaniem. Więzi nie zawsze są łatwe, nie zawsze miłe – ale są faktyczne. Dopiero kontekst pokazuje całą prawdę.</p>
<p class="MsoNormal"><em><o:p>  </o:p></em></p>
<p class="MsoNormal"><em>lekkomyślnie opuszczamy ogrody dzieciństwa ogrody rzeczy<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal"><em>roniąc w ucieczce manuskrypty lampki oliwne godność pióra<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal"><em>taka jest nasza złudna podróż na krawędzi nicości<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal">– napisał Herbert w przywoływanym wcześnie wierszu.</p>
<p class="MsoNormal"><o:p> </o:p></p>
<p class="MsoNormal">Złudna podróż na krawędzi nicości gubi w ucieczce manuskrypty… To wyzwanie dla filologa, wyzwanie dla inteligentnego czytelnika. Poeci wzywają nas do pojęcia – do próby zrozumienia. Próbę tę ułatwia doskonale wykonana praca redaktorska.</p>
<p class="MsoNormal">Niesłychanie pieczołowicie wydana korespondencja dwóch pisarzy, z zachowaniem kontekstu, z korpusem tekstów, które są uzupełnieniem korespondencji (przypisywane sobie wiersze, najczęściej z reprodukcją faksymile, wywiady, zdjęcia) – jest wielkim cymelium: uczciwie wydaną korespondencją dwójki trudnych rozmówców, którzy wywarli bodaj największy wpływ na kulturę polską drugiej połowy XX wieku. Zadanie niezmiernie trudne, z którego wywiązano się wzorowo. Oby takich wydań było więcej, oby więcej było takiej staranności i <em>współ-czucia, </em>zachowania dawno zaginionego <em>pióra atramentu lampy<o:p></o:p></em></p>
<p class="MsoNormal">Oby.</p>
<p><o:p> </o:p></p>
<p class="MsoNormal"><span lang="DE">&#8211;<o:p></o:p></span></p>
<p class="MsoNormal">Z. Herbert, C. Miłosz, <em>Korespondencja, </em>z faksymiliami listów i wierszy, fotografiami oraz aneksem zawierającym nieznane wypowiedzi Herberta o Miłoszu i Miłosza o Herbercie, a także komentarze Katarzyny Herbertowej i Marka Skwarnickiego oraz wiersze obu Poetów, red. B. Toruńczyk, przypisy M. Tabor i B. Toruńczyk, kwerenda archiwalna M. Tabor, indeks nazwisk H. Wachnowska, „Zeszyty Literackie”, Warszawa 2006.<em><o:p></o:p></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/14/korespondencja-milosz-%e2%80%93-herbert-elegia-na-odejscie-dwoch-poetow-piora-atramentu-lampy/feed/</wfw:commentRss>
		<feedburner:origLink>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/14/korespondencja-milosz-%e2%80%93-herbert-elegia-na-odejscie-dwoch-poetow-piora-atramentu-lampy/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Polska Jagiellonów Pawła Jasienicy</title>
		<link>http://feeds.feedburner.com/~r/LukaszGarbal/~3/275354583/</link>
		<comments>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/14/polska-jagiellonow-pawla-jasienicy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Apr 2008 19:42:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[interpretacje]]></category>

		<category><![CDATA[historia]]></category>

		<category><![CDATA[humanistyka]]></category>

		<category><![CDATA[Jagiellonowie]]></category>

		<category><![CDATA[Paweł Jasienica]]></category>

		<category><![CDATA[polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/14/polska-jagiellonow-pawla-jasienicy/</guid>
		<description><![CDATA[Cieszy fakt, że tak szybko pojawiły się na rynku wydawniczym nowe wydania pism Pawła Jasienicy, błyskawicznie po zakończeniu procesu między spadkobiercami (procesu związanego także z historią, tym razem z historią współczesną).
 To cieszy, ponieważ eseje Pawła Jasienicy mają wielki walor edukacyjny. Wspaniale popularyzują wiedzę historyczną, ukazują niezwykle bliski stosunek do dawno minionej, zdawałoby się, przeszłości.
Jednocześnie jednak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><o:p></o:p>Cieszy fakt, że tak szybko pojawiły się na rynku wydawniczym nowe wydania pism Pawła Jasienicy, błyskawicznie po zakończeniu procesu między spadkobiercami (procesu związanego także z historią, tym razem z historią współczesną).</p>
<p class="MsoNormal"><span> </span>To cieszy, ponieważ eseje Pawła Jasienicy mają wielki walor edukacyjny. Wspaniale popularyzują wiedzę historyczną, ukazują niezwykle bliski stosunek do dawno minionej, zdawałoby się, przeszłości.</p>
<p class="MsoNormal">Jednocześnie jednak pamiętajmy, ze te plastyczne panoramy, opinie i sądy prezentowane przez autora są osnową eseju, nie podręcznika historii. Jeżeli potraktujemy je dosłownie, z dobrodziejstwem inwentarza, nie będziemy z radością patrzeć na Grunwald, a król Zygmunt Stary będzie dla nas niemalże osobistym wrogiem&#8230; - Kiedy jednak potraktujemy te fantastyczne książki jako źródło inspiracji, budzące w nas żywe uczucia - to wszystko w porządku. Paweł Jasienica sam to zastrzegał - prawo eseju pozwoliło mu bowiem, na historycznej osnowie, polemizować z zastanym, ówczesnym, PRL-owskim porządkiem!</p>
<p class="MsoNormal"><o:p> </o:p><br />
<span>    </span>Sam wychowałem się na książkach Pawła Jasienicy. Od Henryka Samsonowicza usłyszałem jednak - po jednym z wykładów dla stypendystów KFnRD - że &#8220;Rozważania o wojnie domowej&#8221; - pisane subtelnie o kontrrewolucji w Wandei - dotyczyły także, w zamaskowanej formie, ówczesnej rzeczywistości w PRL. Książki Jasienicy wymagają zatem dobrego wprowadzenie w kontekst wydawniczy. Tego może brakuje w tym wydaniu, które podaje nam <em>in extenso</em> tekst Pawła Jasienicy, zdobiąc je kolorowymi ilustracjami.</p>
<p class="MsoNormal">Rozważania Jasienicy czynią dla nas aktualnymi problemy króla Jana Olbrachta, który podjął decyzję o wyprawię na Mołdawię. Decyzję uzasadnioną, która przyniosła jednak klęskę; klęska na mało ważnym, zdawałoby się, odcinku, przeniosła się na całe państwo. Pochyleni nad kartami Jasienicy widzimy, że czasem logiczne decyzje przynoszą zupełnie nieprzewidywalne skutki. Czytając Jasienicę widzimy historię, która zadziwia nas swoją różnorodnością; czytając Jasienicę uczymy się jednak także instynktownej niechęci do Niemców (aluzje do złych zachowań Niemców są częste - kiedy aluzji do złych zachowań np. Rosjan czy Francuzów tylu nie ma). Ten fakt dziś zastanawia.</p>
<p class="MsoNormal"><span>    </span>Czytajmy Jasienicę, czytajmy go rozważnie, myśląc samodzielnie - czytajmy, jak dawniej, z wypiekami na twarzy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/14/polska-jagiellonow-pawla-jasienicy/feed/</wfw:commentRss>
		<feedburner:origLink>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/14/polska-jagiellonow-pawla-jasienicy/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Obrona doktoratu</title>
		<link>http://feeds.feedburner.com/~r/LukaszGarbal/~3/275354584/</link>
		<comments>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/03/obrona-doktoratu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Apr 2008 18:28:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[informacje]]></category>

		<category><![CDATA[edytorstwo]]></category>

		<category><![CDATA[humanistyka]]></category>

		<category><![CDATA[literaturoznawstwo]]></category>

		<category><![CDATA[nauka]]></category>

		<category><![CDATA[Witold Gombrowicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/03/obrona-doktoratu/</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszam na publiczną obronę mojego doktoratu, która odbędzie się 8 kwietnia (we wtorek) w sali CN-208 w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II w Lublinie. Moja praca doktorska, zatytułowana &#8220;Ferdydurke&#8221; Witolda Gombrowicza - dzieło w działaniu, wyłożona została do wglądu w Czytelni Głównej Biblioteki Uniwersyteckiej KUL, ul. Chopina 27 w Lublinie.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zapraszam na publiczną obronę mojego doktoratu, która odbędzie się 8 kwietnia (we wtorek) <a href="http://www.kul.lublin.pl/art_3429.html" target="_blank">w sali CN-208 w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II w Lublinie</a><a href="http://www.kul.lublin.pl/art_3429.html" target="_blank">.</a> Moja praca doktorska, zatytułowana <strong><em>&#8220;Ferdydurke&#8221; Witolda Gombrowicza - dzieło w działaniu</em></strong>, wyłożona została do wglądu w Czytelni Głównej Biblioteki Uniwersyteckiej KUL, ul. Chopina 27 w Lublinie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/03/obrona-doktoratu/feed/</wfw:commentRss>
		<feedburner:origLink>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/04/03/obrona-doktoratu/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Interpretacja czy prawda - dążenie do prawdy w humanistyce</title>
		<link>http://feeds.feedburner.com/~r/LukaszGarbal/~3/275354585/</link>
		<comments>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/03/30/interpretacja-czy-prawda-dazenie-do-prawdy-w-humanistyce/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 Mar 2008 16:21:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[interpretacje]]></category>

		<category><![CDATA[edytorstwo]]></category>

		<category><![CDATA[humanistyka]]></category>

		<category><![CDATA[kultura]]></category>

		<category><![CDATA[literaturoznawstwo]]></category>

		<category><![CDATA[nauka]]></category>

		<category><![CDATA[postmodernizm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wydawca.org/lukasz.garbal/?p=3</guid>
		<description><![CDATA[Po przełomie postmodernistycznym trudno mówić w humanistyce o dążeniu do prawdy; nie wypada “ustalać faktów”, lepiej, idąc za Popperem, “falsyfikować”. Jest to w pewnym sensie zrozumiałe - wiek XX był wiekiem fanatyzmów, a człowiek uważający, że “posiadł prawdę” może być niebezpieczny dla innych (szczególnie, jeśli prawdę tę chce wmuszać w tych, którzy, jego zdaniem, jej nie znają).
    Jednocześnie jednak jest to niebezpieczne - przy przyjęciu założenia, że wszystko jest interpretacją, nie możemy ustalać faktów.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po przełomie postmodernistycznym trudno mówić w humanistyce o dążeniu do prawdy; nie wypada “ustalać faktów”, lepiej, idąc za Popperem, “falsyfikować”. Jest to w pewnym sensie zrozumiałe - wiek XX był wiekiem fanatyzmów, a człowiek uważający, że “posiadł prawdę” może być niebezpieczny dla innych (szczególnie, jeśli prawdę tę chce wmuszać w tych, którzy, jego zdaniem, jej nie znają).</p>
<p class="post-content">    Jednocześnie jednak jest to niebezpieczne - przy przyjęciu założenia, że wszystko jest interpretacją, nie możemy ustalać faktów. Dlatego zrodziło się sztuczne pojęcie “prawdy materialnej” (podobne do pojęcia sprawiedliwości “społecznej”). Lepsze jednak jest już to sztuczne pojęcie, niż uznanie, że wszystko jest interpretacją. To niebezpieczne rozdygotanie interpretacyjne widoczne jest także poza humanistyką, choćby w prawie.</p>
<p class="post-content">    Dążenie do prawdy powinno być intencją każdego działania naukowego.</p>
<p class="post-content">    Oczywiście, przyjęcie założenia, że osiągnięcie prawdy jest niemożliwe to ułatwienie; zwalnia nas od odpowiedzialności (”ech, czy ważne, co napiszemy, skoro i tak nie szukamy prawdy, tylko kolejnej ekwilibrystycznej interpretacji?” - można niemal usłyszeć…). A przecież nie o to powinno chodzić. Klasycznym przykładem jest tu edytorstwo, dziedzina humanistyki zmierzająca do konkretu. Unikanie odpowiedzi na pytanie, co jest podstawą tekstu, wkładanie na równorzędnej zasadzie równoległych “tekstów głównych”….</p>
<p class="post-content">    To tylko kilka myśli dla zasygnalizowania wagi problemu. Przecież wiemy, że np. interpretacja “Lokomotywy” Tuwima jako tekstu opiewającego totalitaryzm jest błędna; co nie ma wpływu na coraz to kolejne interpretacje tego typu… A przecież nie o to powinno chodzić w humanistyce! Trzeba starać się dążyć do prawdy, przy całym uznaniu dorobku wcześniejszych badaczy (i jednocześnie wiedzy, że po nas będą zapewne kolejni!), przy pokorze własnej niepełnej wiedzy - nie możemy zmienić się w akrobatów puenty i paradoksu. Humanistyka także bada fakty.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/03/30/interpretacja-czy-prawda-dazenie-do-prawdy-w-humanistyce/feed/</wfw:commentRss>
		<feedburner:origLink>http://lukaszgarbal.wydawca.org/2008/03/30/interpretacja-czy-prawda-dazenie-do-prawdy-w-humanistyce/</feedburner:origLink></item>
	</channel>
</rss>
